Z okazji X-lecia "Gazety Farmaceutycznej", pierwsze z trzech redakcyjnych wyróżnień - "Złote Serce Farmacji" zostało przyznane mgr farm. Jolancie Radeckiej za stworzenie "Nestorii". Tyle ludzi jest pani magister wdzięcznych za jej oddanie i pracę.
Zrządzeniem losu, dom, apteka i pensjonat dla starszych ludzi "Nestoria" powstały w historycznym miejscu Piaseczna, przy ul. Wacława Kauna. Żył w latach 1883-1926, był aptekarzem, aptekę miał przy tej właśnie ulicy, a od chwili odzyskania przez Polskę niepodległości, od listopada 1918 r. Aż do śmierci pełnił funkcję burmistrza Piaseczna. Jednym z jego następców także był aptekarz Mieczysław Marczewski od połowy 1937 roku do wybuchu wojny.
Kiedy w 1994 roku państwo Radeccy otwierali aptekę, były dopiero cztery apteki (dziś jest szesnaście). Myśl o zbudowaniu "Nestorii" pojawiła się w czasie pobytu pani Jolanty Radeckiej w Anglii. Poznała tam trzy prywatne domy opiekujące się starszymi osobami, ale ten, który należał do Irlandki Pauliny Mason, zrobił największe wrażenie, ze względu na rodzinną atmosferę i przyjazny stosunek do ludzi. Po powrocie, pani Radecka dowiedziała się, że jedna z jej znajomych jest w domu opieki przy Wójtowskiej. Poszła ją odwiedzić i to było naprawdę zderzenie dwóch Światów. Nie dziwię się, bo jak może wyglądać opieka nad sześćdziesięcioma osobami, kiedy jest tylko jedna pielęgniarka. Wtedy powstała już decyzja.
Pozostał jeszcze wybór miejsca. Na jednej z działek przy ul. Kauna, stał kiedyś domek, mieszkała w nim starsza samotna pani, opiekowała się nią siostra PCK, która odziedziczyła ten teren i tak sobie pomyślałam - opowiada pani Radecka - że to jest to miejsce, gdzie może powstać dom. Od początku myślałam o domu małym, rodzinnym, dla nielicznych osób, może dla wybranych, dla których byłby rodzinnym domem zastępczym. Mój kolega, który zostawił u nas na wakacje ciocię, powiedział po powrocie, że już wie, czym ten dom różni się od innych - ty po prostu wzięłaś te osoby do siebie.
Całość posiadłości, na której stoją budynki, od frontu po lewej apteka "Viola", po prawej prywatna willa państwa Radeckich i w głębi wzdłuż ogrodu pietrowa siedziba "Nestorii", zaprojektował zmarły niedawno projektant J. Obudziński wzorując się na stylu Romana Gamerskiego siedemnastowiecznego architekta pochodzenia holenderskiego (jego dziełem jest m. in. pałac Krasińskich w Warszawie). W dniu imienin pani domu, 15 czerwca 1994 roku, nastąpiło otwarcie posiadłości, było bardzo dużo gości, przyjechali nawet państwo Masonowie obejrzeć, czym zaowocowało wrażenie, jakie pani Radecka wyniosła z ich domu.
undefinedA w "Nestorii" zaczęło się od ... remontu. Przyszedł grudzień, ktoś zapomniał włączyć na noc ogrzewanie, popękały rury. Pierwszy pensjonariusz zawitał wię dopiero w marcu 1995 r. Dzisiaj dom liczy już osiem lat. Mieszkało w nim blisko sto osób. Dla jednych był ostatnim domem w życiu, dla innych prze rok, dwa, trzy, kiedy dzieci wyjeżdżały gdzieś w świat albo tylko na czas wakacji. Nazwę "Nestoria" dał domowidr farm. Kazimierz Radecki: jest najtrafniejsza, mieszkają tu przecież nestorzy. Niektórych paraliżują słowa "dom opieki", więc mówimy o nas - pensjonat - to delikatniej brzmi. Swoją drogą nie wiem, skąd się wziął pejoratywny oddźwięk słów "dom starców". Przecież starzec to piękne słowo, znaczy mędrzec, człowiek pełen godności, mądrości życiowej, dający świadectwo historii. I tacy są to ludzie.
Na parterze jest kuchnia, jadalnia, salon w którym odbywają się niedzielne nabożeństwa, potem korytarz, z którego odchodzą pokoje dwu- i jednoosobowe z łazienkami, salonik, pokój pielęgniarek, oddzielne łazienki. Okna wychodzą na zieleń ogrodu, wzdłuż domu ciągnie się taras zadaszony, więc można tu spędzać czas i w brzydsze dni. Miejsc jest w domu szesnaście.
undefinedPensjonariuszami opiekują się na zmianę przez całą dobę cztery pielęgniarki: Bożena Zdorska (pełniąca też funkcję kierownika domu), Elżbieta Partyka, Renat Rosińska, Urszula Kwiatkowska. Mają do pomocy cztery panie. Raz w tygodniu z wizytą przychodzi dr Julia Roszkowska, bada stan zdrowia wszystkich mieszkańców. Opieka medyczna jest więc doskonała. Ale opieka i warunki to nie wszystko, kto wiec, czy nie ważniejsze jest poczucie, że w tym domu życie obraca się wokół nich, że darzeni uczuciem, szacunkiem, zainteresowaniem, że wszyscy mają dla nich czas. Także pan Tolek, czyli Anatol Łukszo, który wszystko potrafi naprawić. Jest inżynierem elektronikiem, był asystentem na Politechnice Gdańskiej i nauczycielem fizyki w szkołach Piaseczna, w "Nestorii" jest konserwatorem, a tak naprawdę "złotą rączką". Ochroną całego domostwa zajmują się dwa "złe psy", czyli Lulek i Mikusia.
Odwiedziliśmy w "Nestorii" panią Zofię Brzeską i panią Bożenę Skotniską, które przebywją tu od dwóch lat. Pani Sława (nie chciała podać nazwiska) mieszka już cztery lata. - Przyjście tutaj - mówi - było moją i córki wspólną decyzją, przy moim kalectwie muszę mieć stałą opiekę. Tak się zmienia świat, że rodziny trzypokoleniowe nie mają już przyszłości. Pani Sława przepracowała w zawodzie adwokata 50 lat, pomagała też ludziom podczas okupacji i dzisiaj mówi: żyłam uczciwie i bez względu na to, czy będziemy w dolinie Józefata, czy gdzie indziej rozliczeni, czy bodaj w ogóle nie, to uważam, że miałam życie pożyteczne i mogę się nie bać.
Jest osobą bardzo słabo widzącą, więc słucha radia, swoją ulubioną "jedynkę" i kasety z nagraniami: tekstami powieści. Kocha rodzinny Kalisz i kocha Wrocław, w którym spędziła większość życia, w jej pokoju wisi ulubiony obraz jej ukochanego miejsca - "Ostrów Tumski" - pędzla Eugeniusza Gepperta, 1974 r., ówczesnego rektora WSSP we Wrocławiu.
Zajrzeliśmy też do pokoju państwa Juli i Arkadiusza Bolbotowskich. Pan Arkadiusz obchodził niedawno 100-lecie urodzin, była wielka uroczystość, przybył burmistrz Piaseczna i przewodniczący Rady Miejskiej z życzeniami, koszem kwiatów i prezentów.
Jest jeszcze inny aspekt decyzji pani Radeckiej. Została wychowana przez rodziców starszych już wiekiem, a te spędzone z nimi dały jej szczególny stosunek do ludzi starszych, sposób odnoszenia się, szacunek, zrozumienie, psychiczne przygotowanie do opieki nad nimi. Mając tatę, który dożywał setnego roku, mama była dziesięć lat młodsza, miałam w bliskości wszystkie problemy ludzi wiekowych. Dlatego wiem, czego oczekują od otoczenia i jakie są ich potrzeby, znam ich wrażliwość i reakcje. Toteż i "Nestoria" jest domem szczególnym, ciepłym, serdecznym.
Pani Jolanta Radecka, poza pracą zawodową i czuwaniem nad swoimi domownikami, znajduje również czas na wiele innych rzeczy. Od wielu lat aktywnie działa w Polskim Związku Kobiet Katolickich, przewodniczy Komisji Zagranicznej Zarządu Głównego oraz oddziałowi warszawskiemu. Współorganizuje międzynarodowe konferencje, włada biegle językiem angielskim, ostatnio uczestniczy w przygotowaniach do Światowego Dnia Modlitwy, który odbędzie się w 2005 r. w 93 krajach jednocześnie. Zamieszcza też fachowe porady aptekarskie w miesięczniku Związku "List do Pani".
Dla siebie ma najmniej czasu, ale kiedy go ma, lubi słuchać muzyki, lubi tańczyć, przeczytać ciekawą książkę, lubi przyrodę, swój ogród pełen kolorów, spacery z mężem po piaseczyńskim parku, gdzie rosną stare piękne drzewa. Lubi też gości, więc urządza częste przyjęcia w ogrodzie, podaje wtedy swoje specjały, przepyszny sernik i nalewkę miętową.
Pani Jolanta, po prostu kocha życie i ludzi.
|